Archiwa kategorii: Życie codzienne

Przeciw chandrze

Nie wiem jak Wy, ale ja potrafię zejść psychicznie w głąb mej mentalnej wieży, gdzie światło nie dochodzi, a przez mury dostaje się zgryźliwy wiatr. Stopniowo i jednocześnie nagle, z przyczyną utkwioną w podświadomości. Czekam wtedy, aż mój wzrok przystosuje się do ciemności, i bardziej po omacku niż dzięki niemu, szukam czegoś, co może okazać się mi pomocne.

Z racji tego, że nikt tak naprawdę mnie do wieży nie zrzucił, a wszystko toczy się w mojej głowie, szukając rozwiązania zawsze da się je znaleźć. Tak jak we śnie, w którym zapomniałam, do którego mieszkania miałam iść. Poszłam gdziekolwiek i byłam na miejscu. Kto szuka – znajduje, i okazuje się, że najlepsze rozwiązanie jest tuż obok problemu. Jednak w racji własnych ograniczeń potrzeba czasu, żeby przystosować się do tych nowych (negatywnych) bodźców i ich natężenia, i obrać konieczne działanie w nowych warunkach prowadzące do wewnętrznego ciepłą. Żeby się rozpalić, musimy wyschnąć.

Czy rzeczywiście w przypadku zmętniającej wszelkie myśli chandry rozwiązanie na nią jest na wyciągnięcie dłoni? Czytaj dalej Przeciw chandrze

Mój taniec życia i śmierci.

Niech umysł z sercem zaczną taniec życia i śmierci w Twej duszy.

Jak na razie błądzę i uczę się, ale warte okaże się pisanie tego posta, jeżeli choć jednej osobie przysłuży się to, co zaraz napiszę. Może odkryjesz w tym tekście jakąś odpowiedź, a może zmusi Cię on do zadania pytania. Jeżeli tak się zdarzy, będę wdzięczna jeżeli się tym ze mną podzielisz. Teraz bądź za jakiś czas. Ale zastanów się chwilę…

mind-and-heart
Źródło

W moim pojmowaniu świata, kluczem do „tego czegoś” okazało się poznawanie świata z różnych punktów odniesienia. Staram się z każdej strony szukać połączeń, znajdować wspólny środek w każdym poglądzie filozoficznym, religii, zdarzeniu, budowie świata i jego cyklach, porach roku… Uwielbiam odnajdywać ten wspólny dla wszystkich schemat. Czytaj dalej Mój taniec życia i śmierci.

Moje myśli wieczorne

Witam po długiej przerwie! Nie pisałam, bo jak to w życiu bywa – raz interesuje jedno, raz drugie. Druga część o reinkarnacji stanęła w połowie i od tamtego czasu interesuje mnie zupełnie coś innego. Mam tak odkąd pamiętam, nigdy nie było długoterminowego hobby. A ciężko pisać o czymś, do czego nie czuje się dawnego polotu; i nie fajnie zaczynać nowego tematu, kiedy jeden nie jest skończony. Alę się przełamię… Ostatnio parę fajnych rzeczy mnie nawiedziło w myślach. Krótkie zdania, odpowiedzi płynące ze mnie na pytania, na które niegdyś nie znałam odpowiedzi… Czytaj dalej Moje myśli wieczorne

Moc ducha, moc życia – Mulford

Przeglądając różne strony mające na celu pomagać ludziom w rozwoju jakimkolwiek (mój skromny blog też miał taki cel…), stwierdziłam, że wszędzie dosłownie mowa jest o tym samym. Kto tylko się dowie, co jest źródłem cierpienia – pisze o tym artykuł. Kto tylko odkryje jak medytować – pisze o tym artykuł. Tona jest tego wszystkiego w internecie…

To samo dzieje w literaturze. Wszystkie książki typu „Sekret czegoś-tam” bazujące tylko i wyłącznie na zwykłych ziemskich prawach, zarabiają ogromne sumy pieniędzy dla swoich autorów, którzy żerują na niewiedzy innych i aktualnej modzie.

Osobiście już dawno porzuciłam tego typu lektury, gdyż zauważyłam co za nimi idzie – chęć zarobku. Tysiące tytułów, setki autorów, ten sam temat, w inne oprawki ujęty… Pomyśleć ile drzew można by oszczędzić, gdyby ludzie, zamiast kupować te książki, sięgnęli by do źródła. Prawa rządzące światem się nie zmieniły od XIX wieku 😉

Teraz przejdę do rzeczy najistotniejszej. Jest jedna pozycja, którą warto przekazać Wam w całości, zamiast tworzyć z niej setki artykułów… Bo mogłabym i tak zrobić: poprzepisywać istotne akapity, dodać coś od siebie, komentarz, obrazek i miałabym tematy na najbliższe pół roku 😀 Ale nie… W tym czasie sama zacznę kolejną książkę 😉 Czytaj dalej Moc ducha, moc życia – Mulford