Życie Świadome Celu [z 12/01/2019]

A gdyby tak zacząć wszystko od nowa? Zresetować całą swoją przeszłość i po prostu żyć, jakby to wszystko było tylko snem? Bez zbędnych rytuałów, ceregieli, chrztu w morzu czy jeziorze… Wrócić do dawnych zwyczajów, po prostu, no questions asked, zatrzymać się, zawrócić, trochę się cofnąć… i zacząć od nowa, z uważnością. Po prostu. [nawiasy edytorskie z 2020: post napisany w styczniu 2019]

No dobra. Po prostu. Pan Jan mi się przypomina z gimnazjum, kolega z ławki na języku niemieckim. Tak jak niektórzy używają przekleństw jako swoistych przecinków w wypowiadanych zdaniach, tak on używał „po prostu”. Więc po prostu, z Janem, lecz bez niego, zaczynam. Czy też raczej powinnam rzec: zaczynamy!

Aby Życie Świadome Celu było

Od jakiś dwóch lat błąkam się i nie wiem, czego chcę. Cel mój zniknął razem z osobą do tego celu stworzoną, piękna przyszłość roztrzaskała się w drobny mak, a ja nie uwierzyłam, że mogę być sama i dalej mieć tę przyszłość. Więc umarłam, żyjąc.

To, co dawało niegdyś radość, dawało udrękę, bo tliło się w myślach utęsknione, ale ciało nie chciało w ogóle o tym słyszeć. Joga była męką, a rower bolał, a reszta rozmyła się i bezkształtnie kłuła, tak jak minus dwa stopnie kłuje nad morzem.

Dałam radę, przeżyłam i jakoś myśli poukładałam na nowo w koślawą wierzę z różowych cegieł wyblakłych od słońca, posklejanych zaprawą murarską pół na pół zmieszaną z piaskiem. Mniej wiecej. Ale wciąż fundament tejże konstrukcji poddawany jest erozji… Nie chcę by to runęło, zatem w końcu podjęłam decyzję…

To moje życie

Wbijane do głowy miałam ostatnio, że mam się skupić na sobie i własnym zdrowiu psychicznym. Wbijane miałam, że to najpierw o siebie mam zadbać, a potem dopiero mogę myśleć o innych. Najpierw ja muszę się ustabilizować, aby móc być dla innych. W grudniu zaczęło mi się tlić (2018), że może to i racja. W pierwszych godzinach Nowego Roku roziskrzyło się. Zaczęło się. Nie ma odwrotu. Kropka.

Muszę postawić i chcę postawić na siebie, na moją przyszłość, przyszłość mojego życia. Na końcu i tak samej przyjdzie mi umrzeć, jak to mówią współlokatorki [z Serbii]. A chciałabym umrzeć z najlepszym przyjacielem, chciałabym umrzeć szczęśliwa, zadowolona z dokonań i z tego, jakim człowiekiem byłam. I o tę przyjacielską relację pora mi zacząć nareszcie zadbać. O tę ze sobą, ale także i o tę z Bogiem, o czym właśnie jest…

Książka Ricka Warrena: Życie Świadome Celu. W języku angielskim Purpose Driven Life -What On Earth Am I Here For? czyli Życie Prowadzone Celem – Dlaczego tu na Ziemi jestem? (Po jaką Ziemię tutaj jestem?!)

Wyczaiłam to u koleżanki Portugalki na jej biureczku, z piękną okładką. Była w języku hiszpańskim, jednak po jednym zrozumianym zdaniu, może dwóch, i jej historii jak książka trafiła w jej ręce stwierdziłam, że to jest to czego szukam… Codzienne słowo boże! Codziennie krok bliżej do tego, czego najbardziej mi braknie w ostatnich latach!
Jednak, podczas lotu samolotem, zdarzyło mi się przelecieć do piątego dnia. Niecierpliwe. Chciałam już! I odpuściłam sobie potem, nie czytałam codziennie, nie kontemplowałam. Nawet nowy rok nic nie dał, tylko stek myśli! A może teraz? [jak wróciłam do Hiszpanii – Erasmus – po Świętach Nowym Roku spędzonym w Polsce]

Może zaczniemy od nowa?

Ja zaczynam z ebookiem po angielsku. I zaczynam też ogólnie… z ŻYCIEM. To jazda! (Nad miastem, w którym obecnie pomieszkuję czówa sam Jesus!)

Książka zawiera w sobie pokrzepiający wstęp, 40 rozdziałów, na każdy przewidziany dzień, przeplatane słowem bożym: każdy zakończony myślą, nad którą warto się zastanowić, wokół której koncentrował się rozdział, wersetem biblijnym wartym zapamiętania oraz pytaniem, nad którego odpowiedzią należałoby się głębiej pochylić.

Dlaczego 40 dni?

40 dni ponieważ, jak Rick Warren wylicza (a jakbym była w temacie, to sama bym wyliczyła, ale startuję z poziomu ZERO), w ciągu czterdziestu dni miały miejsce największe przemiany w dziejach ludzkości:
– Jezus pościł 40 dni na pustyni
– życie Mojżesza przemienione było w 40 dni
– David został przemieniony w 40-dniowym wyzwaniu Golliata
– miasto Niniwa dostało 40 dni na nawrócenie…

  • Ubolewam, że nic nie wiem! Kompletnie! Poziom ZERO!

Dzień za dniem, z czasem na reflekcję, bez pośpiechu. Dzień za dniem, przez 40 dni. Zatem, zaczynam. Podpisuję się pod tym, jak autor zachęcił! Nie w książce, a… w moim zeszyciku! 🙂

(tu ikonka, ażeby było kolorowiej)

A trzy najważniejsze myśli, tj. główną myśl, werset do zapamiętania i pytanie do rozważenia z każdego dnia, mam nadzieję umieszczać codziennie na facebooku! 🙂 Ambitnie, oj ambitnie… Zwłaszcza, że nie ogarniam facebooka. [mwahahahahahahaahah]

[2020] Dlaczego nie został udostępniony?

Bo to były tylko gruszki na wierzbie w mojej głowie. Poległam. Poległam jeszcze bardziej. A Chrześcijańskie myśli tak mną zawładnęły, że zaczęłam chodzić do Kościoła. Poszłam do spowiedzi, jejuuu. Bo muzyczka, bo miłe uczucie, bo myślałam, że tam jest Bóg.

Oj, ludzie, oj ludzie… Co ten rok był ciekawy. Tragiczny. Ale po urodzinach się zaczęło robić lepiej. Zasiane zarienka zaczęły kwitnąć, razem z chwastami, niestety, ale one piękna kwiatom nieodebrały.

Będzie dobrze. Opowiem Wam coś nieco. Tak myślę. Do śmierci mam jeszcze dużo czasu. Z jednym wpisem na rok może wyrzucę z siebie coś co komuś się może przydać, pocieszyć, nadać kierunek… Zawsze coś 🙂

Teraz Wam powiem, żebyście nie wierzyli w to, czego jesteście pewni. Ja świecie przekonana w głębi serca byłam, że niestety, moją misją, moim celem życiowym danym mi od Boga jest… popełnić samobójstwo.

A książkę polecam, do 3/4 długości.

Tulę mocno i czule.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.