Mój taniec życia i śmierci.

Niech umysł z sercem zaczną taniec życia i śmierci w Twej duszy.

Jak na razie błądzę i uczę się, ale warte okaże się pisanie tego posta, jeżeli choć jednej osobie przysłuży się to, co zaraz napiszę. Może odkryjesz w tym tekście jakąś odpowiedź, a może zmusi Cię on do zadania pytania. Jeżeli tak się zdarzy, będę wdzięczna jeżeli się tym ze mną podzielisz. Teraz bądź za jakiś czas. Ale zastanów się chwilę…

mind-and-heart
Źródło

W moim pojmowaniu świata, kluczem do „tego czegoś” okazało się poznawanie świata z różnych punktów odniesienia. Staram się z każdej strony szukać połączeń, znajdować wspólny środek w każdym poglądzie filozoficznym, religii, zdarzeniu, budowie świata i jego cyklach, porach roku… Uwielbiam odnajdywać ten wspólny dla wszystkich schemat.

Na razie wydaje mi się, że każdy jest w cyklu, w jakimś jego etapie, każdy się porusza po nim, wg ustalonych światowych schematów, które opisane są w prawach natury. Dzień i noc, zima i lato. I każdy gdzieś dąży, każdy ma marzenia, każdy chce je spełnić…

Wszystko funkcjonuje na bazie tego samego cyklu, i wydaje mi się, że każdy żyje po to by się go nauczyć, by odnaleźć ten schemat rządzący światem, chociaż zarys ogólny, a potem stopniowo przybliżać i poznawać jego więcej szczegółów. Każdy człowiek dąży do tego indywidualnie, oraz cała populacja dąży do tego globalnie. Zaczęło się od czegoś, co naukowcy nazywają Wielkim Wybuchem, z kolei wyznawcy religii mówią, że „Najpierw Było Słowo”. Tak przynajmniej mi się zdaje, że w tych dwóch przypadkach, jest mowa o tym samym. Po prostu o początku. Każdy na świecie ma swojego własnego Boga. Swoją pasję. Swój sens życia. Swój własny język. Odnajdź swój indywidualny, prawdziwy, a nie bazujący na cudzych poglądach. I będziesz miał swój własny „Wielki Wybuch”.

Tak to ujmuję w słowa, tak to postrzegam ja. Szukam i zgłębiam dalej, jak postrzegają to inni.

Według mnie wygląda na to, byśmy mieli znaleźć schemat wszechświata bądź podświadomie iść wg niego kierując się sercem (a może umysłem?;> czytajcie dalej…), a potem zostaje nam jeden cel: poznawać, coraz więcej i więcej. Poznawać każdego człowieka, odkrywać go, odkrywać do głębiej, bazując na wiedzy, którą zdobyliśmy. Poznawać jakie jest życie, poznawać je w całości idąc własną drogą: według sekwencji Fibonacciego, wg cyklów ziemi, księżyca, planet względem Słońca, Słońca względem reszty świata… łączmy w spójną całość wszystko, co do nas przemawia. 

Wszędzie jest to ukryte, i naszym zadaniem jest to znaleźć. Każdy dojdzie do tego na swój sposób, wystarczy otworzyć serce. A może jednak umysł? Zależy, jak czujesz, jak myślisz. Dowiedz się co u Ciebie gorzej funckjonuje, i zacznij nad tym pracować. Serio. Bo początek jest w Tobie. Chcesz go? To weź sprawy w swoje ręce i zacznij do tego dążyć. Teraz. A może już dążysz, lecz jeszcze tego nawet nie widzisz? 🙂

Wyważ serce i rozum 

Najłatwiej mi jest to przedstawić na bazie alegorii mózg-serce. Już wiesz, że to są całkowite skrajności. Nie jest dobrze, jak ktoś kieruje się przesadnie sercem, ani jak ktoś poznaje tylko za pomocą umysłu. Żeby w pełni poznać życie, trzeba wyważyć w sobie te dwie siły… Dla intelektualistów i myślicieli punktem przełomowym może być nagłe zakochanie, dla marzycieli i wiecznych zakochańców może to być fascynacja nauką.

Mówię to z mojego punktu widzenia, który na pewno jest różny od Twojego. Ale może jednak znajdziesz tutaj jakiś wspólny środek z tym, jak Ty postrzegasz życie?

Wiem, czytaliście o tym miliony razy, i raziło Was takie bzdurne gadanie. Tylko, że jest w tym sens. To, że możecie go nie rozumieć, w żadnym stopniu nie wyklucza jego istnienia. Tu potrzebna jest przeciwna skrajność –  wiara. Nie trzymajcie się ściśle tego, co wiecie. Jest jeszcze coś innego, kompletne przeciwieństwo. Nie bójcie się tego, nie odrzucajcie… tylko postarajcie się poznać. 

Tak jak jest dzień i noc, tak jak jest to, co wewnątrz jak i na zewnątrz, tak jest wiedza i niewiedza. Jest wiara i brak wiary. Jest pełnia i nów. Jest wdech i wydech. Żyjecie dzięki temu. Jakie macie powody, by się nie poddać życiu? Zaufać? Przyjrzycie się Waszemu ciału, nie przywiązuje się ono do wdechu, ani do wydechu, bo wie, że tylko pełna równowaga między obojgiem może dać życie. Wdech i wydech dają życiodajny oddech.

Wiecie, że gdy zasypiacie, Wasz oddech się wyrównuje? Jak zasypiacie, Was organizm harmonizuje się z naturalnym cyklem… Czemu ma tak być tylko jak śpicie?

Nie chciałabym, żebyście brali na wiarę to co tu piszę. Nie wierzcie mi. Może lepiej byłoby jakbyście to całkowicie zakwestionowali? Chcieli udowodnić i sobie i mi, że się mylę? Kwestionujcie wszystko, w co wierzycie. Wszystko co czujecie. Wszystko co wiecie. 

Jeżeli widzisz, że zdominował Cię umysł – staraj się odkrywać sercem, jeżeli zdominowało Cię serce – zacznij odkrywać umysłem. Wyważ swoje skrajności. Odkryj swoje braki. Żeby to zrobić, musisz poznać siebie. Ale najpierw musisz chcieć. Jeżeli nie będzie w Tobie chęci, to nic się nie zacznie. Jeżeli choć trochę jesteś podobny do mnie, to znaczy, że jest w Tobie pełno okropnych rzeczy, cały ból dzieciństwa, całe zło, jakie Cię do tej pory spotkało w życiu… Jak uważasz: masz siłę i determinację, żeby stawić czoła swojej najmroczniejszej stronie czy się cykasz? A może nie chcesz… Może Ci zbyt wygodnie tak, jak jest? Jest bezpiecznie…?

I tak najpierw to Ty musisz wytworzyć w sobie chęć. Nikt Cię do tego nie zmusi. Niczyje słowa, ani sztuka, ani choćby najbardziej wyszukane alegorie. Sam musisz to odnaleźć. Nie zmuszam Cię do tego. Przepraszam, jeżeli mogłeś coś takiego odczuć. Owszem, zachęcam. Zachęcam do zmian, zachęcam po poznawania siebie i świata. Zachęcam byś obudził w sobie dziecko, które wiecznie chce odkrywać. Może zacznij chcieć zachwycać się światem tak jak one…? Ale nie rób tego pod presją. Nie zmieniaj się, bo ktoś tego od Ciebie oczekuje. Nie rób tego, co oczekują od Ciebie inni. Zaufaj po prostu sobie. Swojemu rytmowi. On wie, gdzie Twoje miejsce.

Uczmy się od dzieci.

Czy gdzieś już to słyszeliście…? Jednym z kluczy jest dziecięca fascynacja – wszystko chcą zgłębiać. Zadają pytania, poznają świat… Mają wewnętrzną potrzebę zgłębiania, badania i zadawania pytań. I nigdy nie są usatysfakcjonowane odpowiedzią, szukają i pytają dalej. Tacy właśnie powinniśmy być. Wciąż rozwijający się i poznający świat. Jednocześnie. Poznawaj życie poprzez wgląd w siebie oraz działania na zewnątrz. Dawaj akcję i wyszukuj reakcji, ucz się ich.

Może odkryjesz, że Twoje życie od dawna idzie jakimś dziwnym schematem, coś w sobie skrywa, jakąś tajemnicę niezbadaną… Może czujesz to w sobie już od dzieciństwa? Może kiedyś tak Ci się wydawało, ale „realia życia” Ci to wybiły z głowy?

Ja czułam. Coś jakbym była „urodzona w czepku”, chroniona, no ale nieświadoma. Może to próżność i duma mi kazała tak sądzić? Nie mówiłam tego na głos, bo ojciec uczył mnie pokory, ale wciąż tak czułam… Czułam, ze będzie dobrze. I nagle mój charakter i wszelkie zainteresowania jakie do tej pory miałam, okazały się przydatne teraz do ugruntowania mojego miejsca w świecie. Widzę jak wiele przypadkowych rzeczy, które mnie kiedyś spotkały, łączą się teraz sensownie w całość…

Nawet jak błądziłam, i tak szłam w dobrym kierunku. W razie zbytniego zabłądzenia, „coś” odwracało moją uwagę w inne miejsce… I tak szłam, nie wiedząc dokąd idę, widząc tylko kilka metrów przed sobą. Co mnie wyróżniało? Chyba dziecięca ufność i ciekawość.

Szłam bo chciałam. Szłam, bo chciałam odnaleźć Boga. Nie wiedziałam, czy jest czy nie, chciałam to sprawdzić. Ciekawiło mnie to. Obserwowałam świat i widziałam jak ateiści kłócą się ze chrześcijanami, a żadne tak naprawdę nie zaczęło szukać. Czy ateiści sami sprawdzili, że nie ma Boga? Czy Chrześcijanie sprawdzili sami, że Bóg jest? Nie. Swoje przekonania ślepo brali od innych. A ja sobie dałam za cel poznawanie prawdy. W taki sposób, w jaki choć trochę będę mogła ją przyswoić.

Ufałam, że mi się uda, bo świat nie miałby inaczej sensu. Potrzebowałam tego sensu jak woda, która potrzebuje zbiornika, który ją będzie trzymał w rydzach, jak ocean, który potrzebuje lądu, żeby istnieć. 

Jestem wdzięczna za to kim byłam, co mnie w życiu spotkało, za moich rodziców, którzy byli idealnym dopełnieniem. Oboje przyczynili się do mojej wiary, każde z zupełnie innej strony. Każde z zupełnie skrajnej strony, co doprowadziło do jednej z pełni w mojej duszy.

Mam nadzieje, że też pragniecie czegoś podobnego w swoim życiu.
Mam nadzieję, że choć w niewielkim stopniu Wam pomogę, jeżeli będziecie tego chcieli.
Z chęcią wskażę Wam to, co mi dawało otuchy w chwilach zwątpienia, i pokory w chwilach zbytniego uniesienia.
Niekoniecznie będzie to podane w Waszym języku; ale staram się zgłębiać języki świata coraz bardziej…

Odkrywaj, gdzie i co chcesz odkrywać

Jeżeli nie przekonuje Was takie ujęcie, zacznijcie oddawać się muzyce (Leonard Cohen, Katie Melua, The Beatles, Yoko Ono, L.U.C.! Jelonek ) – analizujcie ich teksty i muzykę, jeżeli to nie tędy droga to może odkrywajcie podróżując i czytając książki podróżników (Robb Mociąg, Gregory David Roberts), jeżeli znów nietrafione to czytajcie Biblie, studiujcie  ludzkie DNA. Jeżeli to wciąż nie to samo, poddajcie się po prostu naturze i jej cyklom. Cyklom dyktowanym przez zegar świata. Cyklom Ziemi, Księżyca i Słońca. Poddajcie się. Przyglądajcie się, ale nie wywierajcie presji. Im większy atak, tym większa obrona.


Wszędzie jest ta sama droga.
No i kluczem jest równowaga pomiędzy umysłem a sercem.
Dlatego nie mówię, byś kierował się sercem, bo to nie prawda.
Nie mówię też, byś kierował się umysłem, bo to także nie prawda.
Kieruj się obojgiem.
Spraw by się zakochali w sobie.
Połącz je.
Niech umysł z sercem zaczną taniec życia i śmierci w Twej duszy.

Albo nie kieruj się żadnym z nich. Poddaj się najwyższemu, let it be.
Wszystko i nic jednocześnie. Każda faza Księżyca w tym samym czasie. Każda pora roku w tym samym czasie. Constant.

A co jest Waszą siłą napędową w życiu? Nie wahajcie się i zostawcie jakiś komentarz! 🙂

P.S  Zauważcie, proszę,  jak pięknie Jelonek połączył wiele skrajności ze sobą w muzycę i jaki efekt to miało na ludzi. To jest to. Łączenie i wyważanie.

Reklamy

2 myśli nt. „Mój taniec życia i śmierci.”

  1. Bardzo sie ciesze, ze znowu sie odezwalas. Mysle ze Twoja strona jest najlepsza strona w dziedzinie duchowosci na polskiej stronie. To co piszesz jest bardzo przystepne i latwo sie wchlania nawet dla laika. Mowie to z wlasnego doswiadczenia bo moje zycie zaczlo sie zmieniac diametralnie po przeczytaniu Twojego artykulu „Woda – Zrodlo Zycia”. Polecam ten artykul kazdemu kto lubi czytac ciekawe rzeczy a przy okazji moze jeszcze chciaz jedna osoba sie znajdzie,ktorej to pisanie zmieni zycie tak jak mnie sie to przytrailo. Przeczytalam wiele ksiazek, uczestniczylam w wielu warsztatach i medytacjach no i wlasnie ten cudowny malenki artykuliuk trafil do mnie.
    Pomyslalam sobie, ze jesli struktura wody dziala na slowo „kocham cie” to mozna tej sztuczki uzyc do wszystkich i do wszystkiego. Nie ma rzeczy, osoby, zjawisk przyrodniczych, ktore moglyby oprzec sie slowu „kocham cie”. I tak mozna sie bawic w ta zabawe ze wszystkim. Jesli jakas osoba mi przeszkadza lub denerwuje w myslach mowie „kocham cie” i ona przestaje na mnie dzialac. Ja nie zmienilam tej osoby ale cos zmienilo sie we mnie. Mowiac ludziom lub rzeczom „kocham cie” nie robimy nikomu przez to zadnej przyslugo tylko samemu sobie. Jest to dla mnie najprzedniejsza zabawa i najbardziej skuteczna. Trzeba ja tylko wyprobowac i w kazdym przypadku powiemy „to przeciez dziala, to naprawde dziala”.
    Twoj artykul „Moj taniec zyia I smierci” przypomina mi ksiazke „If minds had toes” Lucy Eyre, gdzie niezyjacy Sokrates z niezyjacym Ludwigiem Wittgenstein dyskutuja nad celem czy sensem zycia. Fascynujaca ksiazka.Polecam.
    Z niecierpliwoscia czekam na nastepne artykuly.

    Stanislawa

    1. Dziekuje za komentarz i polecenie książki, z pewnością do niej sięgnę bo widzę, że jest to coś dla mnie 🙂 Dziekuję! Bardzo się cieszę, że tak przemawia do Ciebie „Kocham Cie”. Może mówiąc to, zacznij równoważyć słowa uczuciem tej miłości w sobie, w swoim sercu, czakrze Anahata, w płucach przy wdechu uruchamiającym mięśnie klatki piersiowej, czy gdzie tam uważasz. Jak to do Ciebie dotrze, przestań używać słów i pielęgnuj uczucie. Albo nie. Albo zagłębiaj się w coraz bardziej w te słowa. Proszę Cię, nie rób jak napisałam, bo mogę się mylić. Nie chcę Ci wyrządzić krzywdy ani żebyś błądziła, więc najlepiej wsłuchaj się w siebie. Zacznij szukać swojej prawdy. Znajdz swój własny rytm. Zaufaj sobie 🙂 Dziękuję jeszcze raz za komentarz i książkę. Życzę owocnego życia 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s