Życie okazało się być dziwne

Dziwne, bo niezrozumiałe. Dzień dobry! O tym, że Głębia Życia istnieje przypomina mi co jakiś czas Facebook. Ostatnio nieco się uspokoiło mi w życiu, i z tej nowej swobody, siła przyciągania tego bloga dała radę… łańcuchy poszły, jestem. Dzień dobry, jak miło, że czytasz 🙂 To tak na dzień dobry, opowiem historię, jak dostałam dokładnie to, co sobie wymyśliłam, jakieś 5-6 tygodni później. W końcu gdzieś na blogu pałętało się prawo przyciagania, i takie tam bajery.

W pewną sobotę, którą jechałam do pracy na rowerze, wykorzystałam zakup biletu dziennego na powrót (wracać na rowerze już nie chciałam) i kopsnęłam się po pracy do innego miasta, nad morze, popedałować. Chociaż upał był niemiłosierny, słońce parzyło aż chmury pospiuciekały, nie skorzystałam z możliwości ochłodzenia się w holenderskich wodach. Jednak wykorzystałam mój spacer wdłuż plaży do granic kieszeni w plecaczku.

Nazbierałam spooooro muszelek, jedna piękniejsza od drugiej, i dla siostry wymarzyłam sobie taką jedną, konkretną, na bazie tego co widywałam. Szukałam, i szukałam, kieszonka była pełna, i tylko na tą jedyną mogłam zrobić wyjątek w zasądzonym uprzednio i już wykorzystanym limicie muszelek jakie mogłam jeszcze zabrać. Żadna do tej pory nie była tą. Przeszłam plażę w tę i we wtę, i nie znalazłam.

Wymarzyła mi się beżowa, z mocnym brązem na rancie. Łaziłam, łaziłam, gapiłam się w ziemię jak pies w kurczaka, i a to były niebeieskie z granatowym, i nie aż tak mocno się różniące, a to jakieś z beżem, fiolety, cienkie linie, jakieś takie, albo pomarańcze. No, ale nie beż z brązem na rancie. Poza tym, wydawało mi się, że znalazłam taką, co by jeszcze uszła stylem, ale niebieska. Tyle, że w domu nie mogłam jej znaleźć. W ogóle nie mogłam znaleźć żadnej, którą znalazłam. Ale dałam jej inne, też ładne. Ale nie taką jaką chciałabym jej dać.

kiedy to było… chyba jeszcze w lipcu. Dzisiaj trochę przestawiam już w Polsce i zajrzałam do małego słoiczka z garską muszelek z Hiszpanii 2018, dosłownie garstką bo liczył się każdy gram podczas lotu, a tam…

Życie jest dziwne, ale przekochane. Jutro daję ją siostrze. Gdy dawałam jej wtedy znalezione muszelki, powiedziałam jej, że nie mogłam znaleźć takiej jaką chciałam, znalazłam podobną, ale teraz już też jej nie mogę znaleźć, to dałam jej najładniejszą ze wszystkich, ale nie z „trzech muszelkowych króli”. Can’t wait.

Mieliście takie historie? 🙂

Pozdrawiam serdecznie ❤ Jeju, jak dobrze jest znów pisać ❤

Mój taniec życia i śmierci.

Niech umysł z sercem zaczną taniec życia i śmierci w Twej duszy.

Jak na razie błądzę i uczę się, ale warte okaże się pisanie tego posta, jeżeli choć jednej osobie przysłuży się to, co zaraz napiszę. Może odkryjesz w tym tekście jakąś odpowiedź, a może zmusi Cię on do zadania pytania. Jeżeli tak się zdarzy, będę wdzięczna jeżeli się tym ze mną podzielisz. Teraz bądź za jakiś czas. Ale zastanów się chwilę…

W moim pojmowaniu świata, kluczem do „tego czegoś” okazało się poznawanie świata z różnych punktów odniesienia. Staram się z każdej strony szukać połączeń, znajdować wspólny środek w każdym poglądzie filozoficznym, religii, zdarzeniu, budowie świata i jego cyklach, porach roku… Uwielbiam odnajdywać ten wspólny dla wszystkich schemat. Czytaj dalej

Życie Świadome Celu [z 12/01/2019]

A gdyby tak zacząć wszystko od nowa? Zresetować całą swoją przeszłość i po prostu żyć, jakby to wszystko było tylko snem? Bez zbędnych rytuałów, ceregieli, chrztu w morzu czy jeziorze… Wrócić do dawnych zwyczajów, po prostu, no questions asked, zatrzymać się, zawrócić, trochę się cofnąć… i zacząć od nowa, z uważnością. Po prostu. [nawiasy edytorskie z 2020: post napisany w styczniu 2019]

Czytaj dalej

Reptylianie, energia i smutki.

Mama, mama, mama, mama ogląda różne filmy. Siostra kiedyś oglądała Rozmowy w Toku, ja kiedyś się w różne tematy wgryzałam, potem w inne, też fajne, i tak ostatnio podsłyszałam, że reptylianie, o których rzekomej prawdziwości istnienia to już dawno wiedziałam, to… są zwykli ludzie, którzy mogą nagle zmieniać postać, i stają się reptylianinem. No co za absurd!

Właściwie to, w związku z tym, to nie są zwykli ludzie. Ale nie i też jacyś niezwykli. Normalni. Nasi. Swoi. No ci, pomiędzy nami. Pomiędzy nami chodzą te ukryte reptyliany, tak jak i wampiry energetyczne, psychopaci, madki z horymi curkami czy dzieckiem ze zbrajanionym imieniem, mordercy, ludzie o wielkim sercu, schizofrenicy, twin flame’y czy dzieci indygo. Reptylianie rzekomo są wśród nas, w ludzkiej skórze,

…za dnia pięknością, w nocy zaś szkaradą.

Są, ale nie mają się chyba za dobrze. No kurde, kto by się miał jakby był reptylianinem. Toż to gad. Mniejsza forma mózgowa, gady przecież uczuć nie mają. Gady, płazy, kto by je tam…

Czytaj dalej

I co to za ważny dzień dzisiaj?

Wczoraj była w sumie wigilia dzisiejszego świeta, i z tej okazji przypadkowo wypadł ze mnie post. Z ciekawości wtedy sprawdziłam, jak dawno temu zaczęłam pisać tego bloga… I co się okazało?

Urodziny!

Głębi Życia! Ona nie powstała dla mnie. Powstała dla Was. Dla każdego, komu może się przysłużyć. Powstała z myślą dzielenia się zwięźle tym, co warte jest podzielenia, aby ktoś, kto najbardziej potrzebuje kwintesencji, nie musiał przedzierać się przez dziesiątki książek. Trochę nie wyszło, niestety, trochę zawiodłam, zawodziłam… Ale! Nie ma co płakać! Wziąć rozsypanej garść soli, i sypnąć… do zlewu! 🙂

Głębia Życia! Witajcie na Głębi Życia! Blogu, który ma już… 8 lat! Tak! Dokłądnie 8 lat temu powstał pierwszy wpis powitalny na tym blogu, moim dzieciątku. Moje dzieciątko skończyło osiem lat. Moje kochane :3 Niech się dobrze rozwija dalej, niech z wiekiem nabiera smaku!

Może za następne osiem będzie jakiś konkurs, jeżeli będzie miał kto uczestniczyć, takie to popularne 🙂

Buziaczki żuczki kochane! Pozdrawiam! 🙂 [Fotos: dwa moje, ostatnie nie]

Czcij Ojca swego i Matkę swoją

Wszystko jest możliwe, jeśli tylko jesteś gotów wyjść poza swoją sferę komfortu.

M. Miriam

Cześć.
Ja właśnie w takiej tkwiłam. Świadczyć to może o tym, że przestałam tu pisać, a jedynie wracałam by przepraszać, albo z jakimś czymś, byle cokolwiek.

Zdałam sobie sprawę, że nie mam już odwrotu. Wiem, co jest mi potrzebne aby żyć, żyć dobrze, szczęśliwie i co powinnam robić. Teraz jestem w punkcie, gdzie znam lwią część mych problemów, są mniej więcej zdefiniowane i zarysowane w różnych kontekstach, do tego dochodzi dużo zobowiązań wobec samej siebie. Jak się to zaczęło, do diaska?! Zachciało mi sie wyjść w końcu z tego bagna, w które się wpakowałam…

Mateusz Grzesiak, Jordan Peterson, Clarissa Pincola Estés, Neale Donald Walsch, Rick Warren, Daniel Amen, Adriene Mishler, Gabrielle Bernstein… i pewnie cała masa jeszcze, których nie kojarzę.

No i okazuje się… Że jaki inny masz już teraz wybór, skoro tyle już wiesz? Albo robisz wedle tego, co się dowiedziałaś, albo ignorujesz problem. Dodałabym „Nie ma zmiłuj”, ale nie pamietam czyje to było.

Wracam. Zatem, wiem co powinnam robić, jak powinnam postępować… W przeszłości rzecz się rozpoczęła od moralności, przejełam niestety cudzą, i nie zgodne to było z moją własną. I coś się poprztykało w głowie. Powolna destrukcja… Zapamiętajcie. Trzeba być sobą zawsze, a nie zmieniać się by się nie kłócić, przyjmować cudze wartości, bo się nie ma odwagi, żeby się odezwać, a kiedy własne wartości okazują się być wyjątkowo dobre, bo własne. I słuszne. No bo własne.

Mała wskazówka

Nie jest to jakaś prawda absolutna, a jedynie strzałeczka nakierowująca. Chcę Wam pokazać, w którą stronę się nieco bardziej nakierować.
Macie mamę i tatę. To jest coś, czego albo w ogóle nie wybraliście i nie mieliście na to wpływu, więc musicie się z tym pogodzić i ze wszystkim, co się z tym wiąże… albo jest to coś, co wybraliście i nie pamiętacie, ale wybraliście przed narodzinami w jakimś konkretnym celu. I tutaj też trzeba się pogodzić i zdać się na siłę wyższą, i boską cząstkę, i zaufać, że ma to w sobie jakiś sens, nieważne jak ciężko z nimi jest, i jak bardzo was za dzieciaka popaprali. Pogódźcie się z tym, po prostu.

W dwóch książkach, a mianowicie w Niebiańskiej przepowiedni Jamesa Refielda oraz Rozmowach z Bogiem N. D. Welscha, doczytałam się interesującej wskazówki jak żyć, która dotyczy właśnie rodziców i ich, bardzo często, odmienności względem siebie. Chociaż szukam, i szukam wśród Rozmów z Bogiem i nie mogę znaleźć… Może tam o tym nigdy nie było, i źle kojarzę…
Rodzimy się z ich dwojga. Mamy peirwiastek zarówno matki, jak i ojca – nie jesteśmy ani bardziej jednym, ani drugim, jesteśmy obojgiem. I tacy mamy być, proste. Ich obojgiem – jednak w najdoskonalszej wersji, na jaką Nas stać. Mamy udoskonalić, na tyle ile możemy, się w obrębie cech i wartości, jakie żeśmy po nich przejęli, tak myślę. Jedna z wielu zagwostek tego życia.

Nie jesteśmy tylko fizycznym, lecz i duchowym tworem naszych rodziców. To, że zostałeś poczęty przez tych dwoje ludzi, wywarło nieodwracalny wpływ na to, kim jesteś. Aby odnaleźć swoją prawdziwą tożsamość, musisz założyć, że jest ona czymś pośrednim między ich osobowościami. Zostałeś zrodzony przez tych konkretnych ludzi, aby nadać szerszy wymiar wartościom, które oni oboje wyznawali. Dlatego twoja droga życiowa musi zmierzać do prawdy, która jest udoskonaloną syntezą tych wartości. (…)

Tego problemu nie potrafili rozwiązać twoi rodzice i przekazali go tobie. Jest to twoje wyzwanie ewolucyjne, cel twoich Ŝyciowych poszukiwań.

James Redfield, Niebiańska przepowiednia

Książka Redfielda tyczy się podróżnika, który napotyka na swej drodzę różnych nauczycieli duchowych, i właśnie od jednego z nich dowiedział się jednego z wtajemniczeń, brzmiącego w ten własnie sposób.

U mnie to jest właśnie jakaś masakra. Połączyć mądrości biblijne i chrześcijaństwo z ezoteryką, astrologią, magią?! Da się??… Uwielbiam!

Pozdrawiam serdecznie! ♥

P.S Jutro jest przeszczególny dzień dla tego bloga! :3

Fotos: 2 pierwsze moje, trzecie z google.

Otwierająca joga na Nów Księżyca

Jest nów. Dzisiaj o 21:43 jego kulminacja 🙂 Ten nów, i ta pełnia. Jak pięknie rodzajniki współgrają w fazach księżyca. Podobnie jak w „ten Księżyc”, „ta Ziemia” i dla nich „to Słońce”. Mowa <3.

To tak słowem wstępu. Jako że właśnie dzisiaj nów, o wiadomej godzinie, i mamy 13ego, a dzisiaj miałam na uczelni plan piątkowy, to stwierdziłam, że miło by było w końcu się odezwać. Nie ukrywam, że od dawana się z tym zamierzałam, ale „nie miałam z czym do ludzi”. Powoli jednak mi się to ostatnio zbiera, za co jestem wdzięczna przeogromnie – i o tej wdzięczności bym pisała i pisała – lecz dzisiaj chciałabym wrócić do najmłodszego tematu na tym blogu: jogi.

Bo od jogi właśnie coś drgnęło w moim życiu. Od jednej, konkretnej, pamiętnej jogi 😊

Trafiłam na nią w taki sposób, że dostałam okropnego nastroju w pewien weekend. Płacz, złość, wyparcie. Znikąd wzięty powrót do depresji. Więc z opuchniętymi oczami, pomimo ogromnej niechęci, racjonalnie przekonałam siebie by wejść na matę w ogrodzie. Ukryłam się w cieniu orzecha i wpisałam w YouTube „Yoga for depression”. Boom. No i okazało się, że trafiłam w sedno wybierając spośród tłumu 😊

201504-yjmag-camel-kino

Camel Pose – Ustrasana

Nie jestem pewna co do tego „begginers” w tytule 😀 Jedną z pozycji jest Camel Pose. A do tego potrzeba mieć dobrze rozciągnięte ramiona i kręgosłup. Jednak to jest tylko opcja 😊 Nieważne, jeżeli jesteśmy słabo rozciągnięci. Krok po kroczku, to się wyrabia z każdą jogę 😉

Ogólnie cała joga koncentruje się na otwieraniu ramion i klatki piersiowej. Wyobraźcie sobie przygnębionego człowieka, z problemami… wiele dźwiga na barkach, zgarbiony aż od tego. I właśnie tego typu ćwiczenia klatki piersiowej odwracają ten proces. Za ich pomocą możemy zrzucić ze swych barków cały zadźwigany na sobie ciężar. Zesztywnienie od fizycznej pracy, zgarbienie nad skamieniałym sercem… Wypychając klatkę piersiową do przodu i łącząc barki, odchylając się, dajemy upust tego, co się tam zastało. Niektórzy mówią, że to nawet i traumy się nam w ciele odkradają. Cóż, na pewno z nich wynikające stresy, nerwy i napięcia.

Napiszę szczerze, że w połowie nie dawałam już rady, wątpiłam czy potrafię. Ręce bolały 😀 Ale przebolałam. I moje ciało ma się teraz diametralnie lepiej i z ogromnym postępem w gibkości 😀 Pamiętajcie: jakkolwiek ciężka joga by nie była, na końcu zawsze jest bosko ^^

Radości i zdrowia życzę! 😊 [wideo po angielsku]

Cierpliwości

Pragnę wrócić do pisania. Sądzę, że to nastąpi, ale dopiero gdy dojdę do ładu z pomieszaniem, które sama sobie zgotowałam; z prostego powodu: bycia człowiekiem. Ludzkie jest błądzić, ludzkie jest popełniać błędy, ludzkie jest podejmować błędne decyzje. Nie należę do nadludzi. Ale wszystko ma swój sens, wszystko jest po coś. W każdym dnie jest dojście do źródła. Poważnie, jeszcze Wam to udowodnię. Ale na razie sama muszę się sporo nakopać. Marzę, aby ten blog pomagał innym. Jednak najpierw muszę nauczyć się pomagać sobie.

Cierpliwości.

Z perspektywy cierpliwości dana rzecz się dzieje, ponieważ dzieją się inne rzeczy. Nic nie jest oddzielone ani odizolowane. Nie ma żadnej absolutnej, ostatecznej, odpowiedzialnej za wszystko, podstawowej przyczyny. Gdy ktoś uderzy cię kijem, nie rozgniewasz się na kij ani na ramię, które nim machnęło; rozgniewasz się na osobę, do której należy to ramię. Ale jeśli spojrzysz trochę głębiej, nie znajdziesz żadnej przekonywującej podstawowej przyczyny ani miejsca, w które mógłbyś skierować gniew, nawet w tej osobie, która dosłownie nie wie, co czyni, i dlatego w tej chwili działa bezrozumnie. Gdzie powinniśmy szukać winy, kogo karać? Może powinniśmy złościć się na rodziców tej osoby, za nadużycia, jakich być może dopuścili się na bezbronnym dziecku? A może na świat, za brak współczucia. Ale czym jest świat? Czy sam nie masz gniewnych impulsów i czy w pewnych okolicznościach nie budzą się w tobie gwałtowne, nawet mordercze impulsy?

– Jon Kabat-Zinn, Gdziekolwiek jesteś bądź

Bądźcie pozdrowieni, dobrzy ludzie 🙂

P.S. Przy okazji: Dziękuję, za każde odwiedziny. Blog nie funkcjonuje, a jednak jest odwiedzany 🙂 Przemiłe.

Gdziekolwiek jesteś bądź

„Oddech jest strumieniem łączącym ciało i umys, łączącym nas z rodzicami i dziećmi, łączącym nasze ciało z ciałem zewnętrznego świata. Jest to strumień życia. W tym strumieniu pływają same złote rybki. Aby zobaczyć je wyraźnie, nie potrzebujemy niczego prócz soczewek świadomości.”

Jon Kabat-Zinn

 

„Wieczność doprawdy ma w sobie coś prawdziwego i wzniosłego. Ale wszystkie te chwile, miejsca i zdarzenia są teraz i tutaj. Sam Bóg jest najpotężniejszy w obecnej chwili i nigdy, przez wszystkie wieki, nie będzie bardziej boski.”

Hanry Dabid Thoreau, Walden, za Gdziekolwiek jesteś bądź

Zanim zaczniesz przyciągać

Największą popularnością cieszą się wpisy dotyczące przyciągania miłości. Więc do tego się odwołam z pytaniem.

Czy masz w sobie wystarczająco dużo miłości, aby wejść w stały związek?

Pozdrawiam i życzę udanych refleksji 🙂

you tell me to quiet down cause
my opinions make me less beautiful
but i was not made with a fire in my belly
so i could be put out
i was not made with a lightness on my tongue
so i could be easy to swallow
i was made heavy
half blade and half silk
difficult to to forget and not easy
for the mind to follow

 

każesz mi być cicho bo
mając własne zdanie tracę na urodzie
ale nie po to stworzono mnie z ogniem w brzuchu
żeby można mnie było zgasić
nie po to stworzono mnie z iskrą na języku
żeby łatwo mnie było przełknąć
urodziłam się ciężka
mam w sobie z ostrza i trochę z jedwabiu
trudno mnie zapomnieć i niełatwo
ogarnąć umysłem (t. Anna Gralak)