Mój taniec życia i śmierci.

Niech umysł z sercem zaczną taniec życia i śmierci w Twej duszy.

Jak na razie błądzę i uczę się, ale warte okaże się pisanie tego posta, jeżeli choć jednej osobie przysłuży się to, co zaraz napiszę. Może odkryjesz w tym tekście jakąś odpowiedź, a może zmusi Cię on do zadania pytania. Jeżeli tak się zdarzy, będę wdzięczna jeżeli się tym ze mną podzielisz. Teraz bądź za jakiś czas. Ale zastanów się chwilę…

W moim pojmowaniu świata, kluczem do „tego czegoś” okazało się poznawanie świata z różnych punktów odniesienia. Staram się z każdej strony szukać połączeń, znajdować wspólny środek w każdym poglądzie filozoficznym, religii, zdarzeniu, budowie świata i jego cyklach, porach roku… Uwielbiam odnajdywać ten wspólny dla wszystkich schemat. Czytaj dalej

Otwierająca joga na Nów Księżyca

Jest nów. Dzisiaj o 21:43 jego kulminacja 🙂 Ten nów, i ta pełnia. Jak pięknie rodzajniki współgrają w fazach księżyca. Podobnie jak w „ten Księżyc”, „ta Ziemia” i dla nich „to Słońce”. Mowa <3.

To tak słowem wstępu. Jako że właśnie dzisiaj nów, o wiadomej godzinie, i mamy 13ego, a dzisiaj miałam na uczelni plan piątkowy, to stwierdziłam, że miło by było w końcu się odezwać. Nie ukrywam, że od dawana się z tym zamierzałam, ale „nie miałam z czym do ludzi”. Powoli jednak mi się to ostatnio zbiera, za co jestem wdzięczna przeogromnie – i o tej wdzięczności bym pisała i pisała – lecz dzisiaj chciałabym wrócić do najmłodszego tematu na tym blogu: jogi.

Bo od jogi właśnie coś drgnęło w moim życiu. Od jednej, konkretnej, pamiętnej jogi 😊

Trafiłam na nią w taki sposób, że dostałam okropnego nastroju w pewien weekend. Płacz, złość, wyparcie. Znikąd wzięty powrót do depresji. Więc z opuchniętymi oczami, pomimo ogromnej niechęci, racjonalnie przekonałam siebie by wejść na matę w ogrodzie. Ukryłam się w cieniu orzecha i wpisałam w YouTube „Yoga for depression”. Boom. No i okazało się, że trafiłam w sedno wybierając spośród tłumu 😊

201504-yjmag-camel-kino

Camel Pose – Ustrasana

Nie jestem pewna co do tego „begginers” w tytule 😀 Jedną z pozycji jest Camel Pose. A do tego potrzeba mieć dobrze rozciągnięte ramiona i kręgosłup. Jednak to jest tylko opcja 😊 Nieważne, jeżeli jesteśmy słabo rozciągnięci. Krok po kroczku, to się wyrabia z każdą jogę 😉

Ogólnie cała joga koncentruje się na otwieraniu ramion i klatki piersiowej. Wyobraźcie sobie przygnębionego człowieka, z problemami… wiele dźwiga na barkach, zgarbiony aż od tego. I właśnie tego typu ćwiczenia klatki piersiowej odwracają ten proces. Za ich pomocą możemy zrzucić ze swych barków cały zadźwigany na sobie ciężar. Zesztywnienie od fizycznej pracy, zgarbienie nad skamieniałym sercem… Wypychając klatkę piersiową do przodu i łącząc barki, odchylając się, dajemy upust tego, co się tam zastało. Niektórzy mówią, że to nawet i traumy się nam w ciele odkradają. Cóż, na pewno z nich wynikające stresy, nerwy i napięcia.

Napiszę szczerze, że w połowie nie dawałam już rady, wątpiłam czy potrafię. Ręce bolały 😀 Ale przebolałam. I moje ciało ma się teraz diametralnie lepiej i z ogromnym postępem w gibkości 😀 Pamiętajcie: jakkolwiek ciężka joga by nie była, na końcu zawsze jest bosko ^^

Radości i zdrowia życzę! 😊 [wideo po angielsku]

Gdziekolwiek jesteś bądź

„Oddech jest strumieniem łączącym ciało i umys, łączącym nas z rodzicami i dziećmi, łączącym nasze ciało z ciałem zewnętrznego świata. Jest to strumień życia. W tym strumieniu pływają same złote rybki. Aby zobaczyć je wyraźnie, nie potrzebujemy niczego prócz soczewek świadomości.”

Jon Kabat-Zinn

 

„Wieczność doprawdy ma w sobie coś prawdziwego i wzniosłego. Ale wszystkie te chwile, miejsca i zdarzenia są teraz i tutaj. Sam Bóg jest najpotężniejszy w obecnej chwili i nigdy, przez wszystkie wieki, nie będzie bardziej boski.”

Hanry Dabid Thoreau, Walden, za Gdziekolwiek jesteś bądź

Zanim zaczniesz przyciągać

Największą popularnością cieszą się wpisy dotyczące przyciągania miłości. Więc do tego się odwołam z pytaniem.

Czy masz w sobie wystarczająco dużo miłości, aby wejść w stały związek?

Pozdrawiam i życzę udanych refleksji 🙂

Stranger Than Fiction

Rzadko mi się zdarza obejrzeć coś ponownie, ale jak już się zdarza to zawsze coś nowego wyniosę po ponownym obejrzeniu, zrozumiem nieco więcej z filmu. Nie sądziłam, że to nastąpi także w przypadku Przypadku Harolda Cricka. Nie pamiętałam, jaki był piękny. I mgliście i fałszywie wydawało mi się, że pisarka zmaga się z depresją, dlatego wyobraża sobie możliwości śmierci… To się zdziwiłam! I dziwiłam się przez dwa dni, bo film oglądałam fragmentami, czyli jak pasuje, a nie jak trzeba 🙂 (uśmiecham się z odwołania do nowego działu Kochaj Siebie). Mój zachwyt to najważniejszy dla mnie powód, dla którego polecam ten film, a poza tym, co możemy w nim znaleźć?

Przechwytywanie.PNG

Wątek miłosny, och, jaki nieracjonalny, jaki piękny, jaki głęboki i prawdziwy. Szczery z obu stron, niewiarygodny, przyjemny do śledzenia – dla mnie wzór.

Wątek fantastyczny, który następnie może wyczulać na subtelne przypadki możliwe do zaistnienia w życiu, przywraca wiarę transformacji własnego życia z tragedii w komedię.

Czarny charakter, w tej rolu Dustin Hoffman. Nie mogę zrozumieć jego stanowiska – parafrazując go: to jest jej najlepsza książka, arcydzieło – przypominamy, że ona zawsze zabija – on musi zatem zginąć, w imię jej książki. Skostniałość myślenia, nie pomijając wysławiania Sztuki ponad cudze życie! Arcydzieło? Jakie to arcydzieło, przy powieleniu schematu? Arcydziełu (a arcydziełem jest także stworzenie, tutaj człowiek) pozwólmy żyć dalej, jako autor wyrwijmy się z łatki „zawsze zabija” i dajmy bohaterowi nowe życie, niech się wywinie od poprzednio nieuchronnej śmierci…! – Mój lekki zawód nad postacią oraz rozgoryczenie przybrało wyraz słowny.

Fantastyczną narrację i odpowiednio jej brak, w dodatku precyzyjnie i pięknie pokazując prawdopodobnie przypadkowe sytuacje, nadając im cech szczególnych. (- Masło maślane?)

Przechwytywanie

Pisarkę przechodzącą przez blokadę artystyczną, wraz z jej świadomymi  działaniami mającemu ją przywrócić. Bardzo podobał mi się dobór aktorki do tej roli.

Inność. Dobrą inność. Inność, która zapada w serce i lekko je podnosi.

Zachęciłam? Oglądałeś może? Jak wrażenia? 🙂

Droga Artysty – Tak, polecam! ;)

Wariuję na punkcie jednej książki, rozpoczętej ostatniego dnia lutego. Właśnie leci mój ósmy tydzień „Drogi Artysty„, właśnie Julia Cameron dodała nową porcję afirmacji, a ja właśnie próbuję sobie wyjaśnić dokąd te wszystkie dni mnie prowadzą… Ciekawie nastał maj, po rocznej „rekonwalescencji”.

Twórczego odrodzenia* nie ma, może dlatego, że nigdy nie było czegoś, co mogłoby się teraz ponownie narodzić – ale za to jest łupanie siebie na nowo. Idealny timing książki także. Tak, przez te osiem tygodni…! Dlatego wzięłam się w garść, siadłam, piszę i polecam. Ale!: Książki absolutnie nie polecam,

  • jeżeli nie masz ochoty dokładać sobie do dziennych zajęć pół godziny ręcznego pisania w zeszycie (a pewnie często dłużej!),
  • jeżeli w ogóle nie masz ochoty nic pisać i zastanawiać się nad sobą,
  • jeżeli w ogóle nie widzi się myślenie nad sobą i swoją przeszłością, przyszłością, teraźniejszością i postawą życiową,
  • jeżeli czujesz się spełniona, szczęśliwa i wiesz, kim jesteś, co chcesz robić w życiu zawodowo i hobbystycznie / dla przyjemności,
  • jeżeli kilka godzin w tygodniu przez 12 tygodniu (+ 12 randek z Samą Sobą, samotny wypad gdzieś) to dla Ciebie zbyt dużo czasu, aby poświęcić jakiemuś tam odrodzeniu,
  • jeżeli w ogóle nie umiesz sobie pobłażać i mówisz „Nie robię, bo nie będę miała czasu na wykonanie wszystkiego”, „Albo na 100%, albo wcale”…

No i co z tego? Wymówki. Nie musi być doskonale, nie musi być dobrze – ja jeden tydzień powtórzyłam, w drugim dodałam sobie dni – i tak ma być, to jest dla Ciebie, Ty ustalasz reguły i na co Cię stać (:

Celuj w księżyc, bo nawet jeśli nie trafisz, będziesz między gwiazdami. **

🙂 Byle Poranne Strony, Afirmacje i wracać, wracać, wracać wkładając w to jakiś wysiłek. Spróbować mieć inne podejście, pisać te 3 strony dziennie (potem zmniejszyłam do dwóch, bo na moje pismo i odstępy to za dużo było – bo mogłam! ♥ ) Przyjemne jest też (nieważne, że narzucone) samotne spędzanie czasu ze sobą – Randki Artystyczne – im też warto poświęcić czas! Nie zawsze się udawało, ale jak była okazja nie mogłam mieć wymówki. I tak książce poniekąd zawdzięczam spełnione drobne marzenie – bo mnie, Leniucha i Olewacza Siebie, zachęciła! 🙂 Polecam!

Można tam znaleźć takie zwarte i motywujące perełki, jak:

Poszerzanie definicji samego siebie jest ożywcze – a temu służy ryzyko. Gdy rzucasz sobie wyzwanie i je podejmujesz, rodzi się w tobie poczucie mocy sprawczej – katapulta do kolejnych wyzwań skazanych na powodzenie. Z tej perspektywy przebiegnięcie maratonu zwiększa prawdopodobieństwo napisania sztuki. Napisanie sztuki daje ci fory w maratonie.

Spojrzenia na pewne emocje w takim świetle, aby możliwa była praca nad nimi:

Zazdrość zawsze maskuje obawę: lęk, że nie uda nam się ogiągnąć tego, czego chcemy; frustrację, że ktoś inny dostaje to, co należy się nam – nawet jeśli jesteśmt zbyt wystraszeni, żeby po to sięgnąć. Zazdrość jest ze swojej natury skąpa. Nie dostrzega obfitości ani różnorodności wszechświata. Podszeptuje nam, że jest tylko jedno miejsce dla poety, malarki czy kogokolwiek, kim chciałbyś być.

Autorka dużą wagę przywiązuje do dbania o samego siebie i pomimo tego, że bije od tego religijnością, jest to tylko spowodowane wykorzystaniem takiego, a nie innego słownictwa – kwestia wiary czy nie wiary oddana jest czytelnikowi:

Punktem wyjścia do pielęgnacji własnej kreatywności jest pielęgnowanie samych siebie. Dbając o siebie, dbamy o wewnętrzną więź z Wielkim Twórcą. To dzięki niej rozkwitnie nasza twórczość. Znajdziemy własną drogę. Musimy tylko zaufać Wielkiemu Twórcy i z wiarą ruszyć przed siebie.

Poza tym: zaczęłam 1 marca i mamy maj 🙂 Rozdział na tydzień. Jeżeli masz jakieś pytania, śmiało w komentarzach, a tymczasem pozdrawiam 🙂

* – Twórcze Odrodzenie to jest nazwa czegoś, co możliwe jest do nastąpienia, jeżeli będzie się stosowało do wskazówek zawartych w książce Droga Artysty. Jak wyzwolić w sobie twórcę, Julia Cameron. Książka jest w znacznej mierze kierowana do osób przechodzących przez tzw. blokadę artystyczną.
** – Pachnidło, Patrick Süskin.

Hatha Joga: Moja Jogadove Love

Jest piętnaście po północy. Mam przygotowaną zieloną herbatę, idealnie zaparzoną, w pięknej białej filiżance, ze spodeczkiem w kształcie łzy i „eleganckim” brązowym cukrem na patyczku do mieszania. Pięknie to wygląda, cudownie smakuje – z dolaną zimną wodą ze szklanego dzbanka z plastykową przykrywką po nocy stania (o!, tak jak trzeba!), po części by oziębić po zaparzeniu i móc od razu pić, po części dla symbolicznego przekazania „dziękowania” herbacie. Moje rytuały stają się nimi dopiero w trakcie ich wykonywania.

Rozdział pierwszy

Zaczęło się niewinnie, od Yoga Camp w Nowym Dwa Tysiące Szesnastym Roku. Przeszłam go z wielkim entuzjazmem, nie wiedząc właściwie do końca co jest czym. Skończyłam jednak z istotną z wiedzą, które elementy jogi dają to, czego pragnę dla ciała i umysłu.  W końcu dowiedziałam się, że moim „vibe” jest Hatha Joga. Czytaj dalej

Jaśniejsze myślenie z Feng Shui

Karen Carter w swojej książce Przestaw rzeczy, a odmienisz swój los pisze, że gdybyśmy mieli „wypełnić feng shui tylko jedno miejsce w domu, to powinna to być właśnie strefa Umiejętności i Wiedzy. (…) Nasza zdolność do myślenia, racjonalizacji i celowego wyostrzenia umysłu jest tym, co oddziela nas od innych stworzeń na Ziemi. Życie to proces uczenia się i im bardziej jest się bystrym, tym się jest bogatszym.”

Jeżeli masz ochotę popracować nad Swoim kącikiem mądrości, znajduje się on po prawej stronie od głównego wejścia do domu/pomieszczenia. Jeżeli po uzmysłowieniu sobie, co znajduje się w Twoim własnym kąciku (zarówno w całym domu jak i w poszczególnych pomieszczeniach) dalej masz ochotę nad nim popracować, zapraszam do dalszej lektury!

Czytaj dalej

Wizualizacja na Serce

Po wielkanocnym szale i konieczności nagminnego obcowania z innymi, przydałaby się chwila oddechu i zrzucenie z barków i serca wszystkiego co mogło na nie nalecieć.

Zanim przejdę do wizualizacji oczyszczania, należy z grubsza zarysować sobie co się dzieje. Będziemy siedzieć, oddychać i używać wyobraźni.  Jeżeli chcemy czegoś więcej, możemy dołożyć oddech Ujjayi. Ponoć działa terapeutycznie na układ krążenia i oddechowy, uspokaja, harmonizuje obie półkule mózgu i sprowadza do tu i teraz. Wydawało mi się dzisiaj, że także solidnie działa oczyszczająco na górne drogi oddechowe.

I pewnie też oczyszczająco na emocje. Przypomina mi nieco dyszenie podczas ogromnej wściekłości – może to jest jakaś stopująca, harmonizująca forma obrony organizmu? W takim razie, dlaczego by nie nauczyć się jej i świadomie stosować? 🙂

Czytaj dalej

Niech pan posłucha. Jeśli pieniądze są dla mnie wartością absolutną, to są ponad wszystkim. Oznacza to, że są ważniejsze niż miłość do Boga i ludzkie życie. Z tego wynika, że w ostatecznym rozrachunku będę gotów zabić dwie-trzy osoby z powodu pieniędzy. Będę gotów zabić każdego, kto będzie się targał na moje pieniądze, gdyż cel powinien być niezachwiany i wszystko ma na niego pracować. A teraz niech pan sobie wyobrazi, że uczyniłem celem duchowość. Oznacza to, że ten moralny i sprawiedliwy raj, który stworzyłem, ma być wieczny. Stworzone na jego podstawie idee, prawa,moralność są najwyższą wartością i stoją ponad miłością do Boga, ponad miłością do ludzi oraz ponad ludzkim życiem. Wtedy jestem już gotów zabić nie jedną, dwie lub trzy osoby, lecz miliony. Właśnie to działo się w socjalizmie i faszyzmie, gdy z powodu jakiejś idei państwo zamieniało się w maszynkę do mielenia mięsa.Więc duchowość to nie tylko wielkie szczęście, lecz także nieszczęście – jeśli staje się celem samym w sobie.Wielu z nas myśli, że największe szczęście to miłość do ludzi i świata. Lecz jeśli kocham całą ludzkość, a ona nie spełnia moich oczekiwań, to wtedy będę gotów zabić całą ludzkość. Czyli ten, kto wartością absolutną czyni miłość do ludzi, zmierza ku Apokalipsie.

Jak masz znaleźć miłość jeśli…

… sama siebie nie kochasz!? – To tylko tytuł posta; nie twierdzę, że tak jest. Ale gdyby jednak tam było, to mogłabyś nieźle błądzić przy poszukiwaniu partnerów. Kilka prostych powodów się znajdzie…

Siedzę i biadolę (sobie prywatnie), rozmyślam, staram się wyciągnąć wnioski.
W miarę szybko „przyciągam”, wpadam po uszy, ale….  Jednak jednostki pieprzą sprawę. Na własne życzenie, powoli coraz bardziej, aż w końcu się całkowicie odechciewa. I gdzie się chowa pierwotna przyczyna? Więc siadam, i (z)myślę 😀 Co ja w ogóle wiem o Sobie-Sobie? O tej sprzed wszystkich związków? Czytaj dalej